Byłam z moją starszą w banku, kiedy jakaś młoda kobieta weszła z dzieckiem... Strasznie się z chłopcem szarpała, bo dziecko ciągle mówiło: "Mamo, ale kup mi to!!!" na co kobieta stanowczo mówiła "Nie!" Ta sytuacja powtarzała się jakieś... 10 razy, aż w końcu chłopiec zrozpaczony krzyczał: "kup mi, bo powiem" na co matka rzecz jasna rozzłoszczonym tonem odmawiała, grorząc dziecku, że da mu klapsa w pupę. Zrezygnowany chłopiec wrzasnął na cały bank: "A MAMA CAŁOWAŁA DZISIAJ TATY PISIORA!!!!!". Kobieta spalona zaczęła wrzeszczeć na biedne dziecko ciągnąc i szarpiąc go do wyjścia... Oczywiście cała czerwona była. Wszyscy zaczęli się śmiać z tego zdarzenia...